Za duszę

W rękawiczkach zapach zniczy,
płatek chryzantemy pod obcasem
przyniosłam z cmentarza.
I co jeszcze …
Pogłos, co powtarza: „Wieczne spoczywanie …”
Odurzenie tłumem i przesytem barw.

Dopiero w wieczornym półmroku
usłyszałam szept zmęczonych dusz.
Wtórowały moim znużonym myślom
skargą na obojętność.

Tylko cmentarna łuna
rozświetliła pamięć o tych,
co w drewnianych kostiumach
przed nami odeszli w nieznane doliny.