Lament

Przecież rzadko anioły

na przyziemne padoły

z góry zlatują.

 

Tam z ptakami figlują

bieluchnymi skrzydłami

ponad chmurami.

 

I widzieli anieli,

jak żywot się spopielił

i nie zadrżeli.

 

Nie zlecieli na ziemię,

na skrzydła nie porwali,

żeby ocalić.

 

Zostawili anieli

w posępnej pogorzeli

na zatracenie,

 

że po ziemi kamienie,

chociaż twardo stąpały,

z żalu płakały.